sobota, 18 czerwca 2011

Czesław Śpiewa - największy fenomen po 1989 r.

Czesław Śpiewa - największy fenomen po 1989 r.
A jednak Czesław Śpiewa nie okazał się rewelacją jednego sezonu. W doborowej obsadzie na koncept albumie „POP” znów kreśli jedyny w swoim rodzaju naszych rodaków portret własny. Ta płyta to wydarzenie zupełnie bezprecedensowe – wybitny koncept album, jakiego jeszcze nie doczekaliśmy się w Polsce po 1989 roku - pisze Jacek Skolimowski.



Na dwa lata po oficjalnym debiucie trudno jest wytłumaczyć fenomen Czesława Mozila. Polacy ulegali urokowi i skromności syna marnotrawnego, który powrócił z emigracji? A może urzekła ich szczerość i naiwność jego piosenek, które wyróżniały się na tle naszego nijakiego popu? Jak to możliwe, że człowiek znikąd potrafił przyćmić wszystkie gwiazdy z programów telewizyjnych? Odpowiedzi należy szukać na najnowszej płycie „POP”, która jest jego bezkompromisowym manifestem artystycznym.
Jeśli ktoś dotychczas nie lubił Czesława, to teraz zupełnie go znienawidzi. Jego pretensjonalna maniera wokalna stała się jeszcze bardziej wyrazista w polsko- -angielskich tekstach, a patetyczna muzyka nabrała dodatkowego rozmachu w orkiestrowych aranżacjach. „Szeptem mówią zabiorą mi ciebie/niewiele brakuje, a stracę wiele/Ty i ja, serduszka dwa/ Czemu nam źle, jak dobro wciąż trwa/I płacz i tańcz na szkle walca/Kiedy ty i ja będziemy parą” – nabiera powoli tempa „Krucha Blondynka”, romantyczny walczyk z podniosłymi chórami w tle. Podobnie rozmachem przytłaczają też: baśniowe „Frozen Margarita (with Gin)” i skandowane męskimi głosami „Kiedy tatuś sypiał z mamą”.
Obok nich, podobnie jak to miało miejsce na pierwszej płycie, nie brakuje utworów w bardziej kameralnej konwencji, wywodzących się z tradycji kabaretu i ludowych pieśni wykonywanych tylko z towarzyszeniem akordeonu. Do tego jeszcze singlowe „W sam raz” do złudzenia przypominające słynną „Maszynkę do świerkania” (tylko tym razem znacznie mniej chwytliwe) oraz nazwiska Gaby Kulki, Nergala z Behemotha i Kasi Nosowskiej z Hey wspierające promocyjnie i również artystycznie całe zamieszanie wokół premiery „POP”.
Ale czy to naprawdę wszystko, co można powiedzieć o jednej z najbardziej oczekiwanych płyt tego roku? Cóż, jeśli ktoś nie do końca czuje konwencję poetycką i estetykę muzyczną Czesława, to właśnie w ten sposób niesłusznie z miejsca go skreśli. Nie dostrzeże jego trafnych spostrzeżeń na temat specyfiki małomiasteczkowego życia Polaków, które obserwował przez ostatnie lata, koncertując po kraju. Nie uśmiechnie się razem z nim szyderczo, kiedy dobiera się do naszych przywar, poczucia frustracji i rozczarowania w „Piosence dla Pajączka”. Nie przyklaśnie mu, kiedy demaskuje fałszywą religijność w „Caravan”, nasze zacietrzewienie w „Pożegnaniu Małego Wojownika” czy bliskie mu od niedawna typowe krakowskie klimaty w „Dziewczynie z Branży”.
Wreszcie nie wzruszy się też przy wspólnym duecie z Kasią Nosowską w „Caesia & Ruben”. Bo Mozil zachwyca się przepychem i ludowością naszej kultury dokładnie tak, jakby jemu również wpajano od dziecka kult Maryli Rodowicz i Krzysztofa Krawczyka. Potrafi zagrać na poetyckiej nucie, jakby dzieciństwo spędził w Piwnicy pod Baranami. Kocha też ckliwości i kicz, tak jak Polacy kochają Ich Troje, a do tego potrafi szerzyć populizm niczym Kazik z Kultem czy Grabaż ze Strachami na Lachy. Mozil nie wstydzi się tych wszystkich rzeczy – potrafi o nich opowiadać z dystansem i w inteligentny sposób – ma do tego wrodzony talent songwriterski. Dlatego też „POP” (trzeba dodać, że wydany w wyjątkowo bogatej oprawie graficznej) to wydarzenie zupełnie bezprecedensowe – wybitny koncept album, jakiego jeszcze nie doczekaliśmy się w Polsce po 1989 roku. Na taką płytę wszyscy sobie zasłużyliśmy, nawet jeśli nie chcemy sobie zdawać z tego sprawy.

Czesław Mozil: Jestem marynarzem

Czesław Mozil / Fot. Krzysztof Zuczkowski / FORUM

Czesław Mozil, czyli Czesław Śpiewa, pokochał Polskę jak ojczystą Danię, a Polacy odwzajemnili mu się tym samym, zagrał ponad 500 koncertów i wciąż nie ma dosyć. Nam opowiada o swoich wrażeniach z tras koncertowych.
JEDZENIE
Jak widzisz wiele tirów przy jakiejś karczmie lub restauracji, to znaczy, że to jest miejsce, gdzie zjesz tanio i dobrze. Wielkie żółte M jest pewniakiem, jeżeli chodzi o dziwne poczucie brzucha już godzinę po skonsumowaniu. Co nie znaczy, że od czasu do czasu nie wpadamy na kacu na Wieśmaca, którego w Danii nie ma.
ŚCIEŻKA DŹWIĘKOWA
W busie często jest nasz gitarzysta i basista Hans – to największy DJ świata, robi różne playlisty. Ostatnio jaramy się Oh Land, Pig Destroyer, Hankiem Williamsem i Wendy Carlos. Jak jestem sam w drodze, chętnie słucham Brodki, PJ Harvey i Kanyego Westa.
POLSKIE DROGI
Najgorsze odcinki: Warszawa – Łódź? Białystok – Gdańsk? Tu się prawie wszędzie źle jeździ. Gdyby polskie drogi były normalne, to każdy z nas średnio spałby o dwie godziny dłużej każdego dnia.
OBSUWA
Strasznie się wstydzę za spóźnienie w 2007 roku, kiedy Budyń zaprosił mnie do Szczecina na wspólny koncert do Teatru Kana. Nie przyznam się, ile godzin na mnie czekał i dlaczego.
Największa wtopa? Spotkania bliższego stopnia w plenerze? Nagłośnieniowa trauma w Rzeszowie? Po więcej wspomnień Czesława z tras koncertowych zajrzyjcie do MACHINY.

"X Factor": Hołdys rozjeżdża Loskę, Wojewódzkiego, Mozila? A może wszystkich?


Hołdys (59 l.) chyba obejrzał finał "X Factora", bo na swój profil na Facebooku wrzucił wyjątkowo zjadliwy wpis. Zgadzacie się jego oceną?
Niedziela w nocy. Zbigniew Hołdys siada do komputera. Ostatnio jest bardzo aktywny w sieci. To rzuci jakąś myśl na twittera, to wygarnie komuś na facebooku. Generalnie często staje w opozycji do opozycji. Raz na jakiś czas kogoś pochwali. Ale tym razem przede wszystkim był sobą (jakby nie było "Chcemy być sobą wreszcie" to jeden z największych hitów Perfectu).
Hołdys napisał: Przygnębiający wieczór dla muzyki w telewizji. Czyli dla innych sukces. No i tak zostałem schizofrenikiem. Złe występy są teraz zaszczytem, porażki wokalne są genialnymi wykonaniami, słabiaki są narodowymi nadziejami. Jak mogło dojść do takiej paranoi w świecie sztuki? (dotyczy jurorów, nie wykonawców, bo ci są tacy, jacy są)
Jak myślicie, kogo miał na uwadze: Loskę i Szulc (porażki wokalne są genialnymi wykonaniami), Sablewską(słabiaki są narodowymi nadziejami) Mozila i Wojewódzkiego (jak mogło dojść do takiej paranoi w świecie sztuki) a może Szpaka (wykonawcy są tacy, jacy są)? Co poeta chciał powiedzieć? I czy chcielibyście, żeby w następnym "X Factorze" Maję Sablewską zastąpił... Zbigniew Hołdys? 
http://teleshow.pl/kat,1024825,title,X-Factor-Holdys-rozjezdza-Loske-Wojewodzkiego-Mozila-A-moze-wszystkich,wid,13483192,wiadomosc.html

Biografia: Czesław Mozil

Biografia:Czesław Mozil
Czesław Mozil to polski wokalista, kompozytor i muzyk, który w 2008 roku zdobył popularność płytą "Debiut". W 2011 roku dołączył do jury programu "X-Factor" w stacji TVN.

W wieku pięciu lat wyjechał wraz z rodzicami do Danii i mieszkał tam do dwudziestego ósmego roku życia. Nie zapomniał jednak o Polsce, do której często wracał, przede wszystkim z powodu koncertów.

Z czasem dojrzał do decyzji o przeprowadzce do Polski i zamieszkał w Krakowie. Niedługo później ujrzała światło dzienne jego debiutancka płyta, która bardzo szybko okazała się wielkim komercyjnym sukcesem. "Debiut" dwukrotnie pokrył się platyną i pozwolił Mozilowi dołączyć do gwiazd polskiej sceny muzycznej.

W 2010 roku Mozil wydał kolejny krążek, "Pop", który również zdobył popularność w stacjach radiowych.

W 2011 roku muzyk dołączył do jury show "X-Factor". Będzie oceniać utalentowanych wokalnie uczestników wraz z Kubą Wojewódzkim i Mają Sablewską. To pierwszy taki program, w którym bierze udział Mozil. Jest to niezwykła okazja do zaprezentowania siebie z zupełnie innej strony.

http://teleshow.pl/pid,186,title,Czeslaw-Mozil,gwiazda-biografia.html

Co czytają więźniowie? Uwielbiają poezję

Po ostatniej wizycie w areszcie pisarza Michała Szalonka osadzeni chętnie wypożyczają jego
Książka to najlepszy sposób, żeby legalnie uciec od więziennej nudy. Te bardziej romantyczne przydają się przy pisaniu listów jako źródło chwytających za serce cytatów. Dlatego biblioteka w katowickim areszcie śledczym ma wzięcie

Takiego programu kulturalnego, jaki ma katowicki areszt śledczy, mógłby pozazdrościć niejeden dom kultury. Grały tu Świetliki, byli Czesław Mozil, Biff i Muariolanza. Mirosław Neinert, szef Korezu, pokazał monodram "Kolega Mela Gibsona". Literaci też bywają częstymi gośćmi i nic dziwnego, bo Wojciech Brzoska, wychowawca kulturalno-oświatowy aresztu, sam jest poetą. W areszcie swoje wiersze czytali już m.in. Maciej Malicki, Adam Wiedemann, Marta Podgórnik i Michał Szalonek.

Poezja cieszy się zainteresowaniem również w liczącej około 15 tys. pozycji bibliotece aresztu. Na bibliotecznej ladzie leży m.in. "Antologia krasnostawskiego konkursu poezji więziennej". - Jak się pisze list do kobiety na wolności, to się czasem chce uchodzić za poetę. Wtedy taka antologia jest bardzo przydatna. Poza tym duże wzięcie mają kryminały, sensacja i psychologia. Romanse też ludzie biorą. No i wszystko z działu prawnego. Kodeks Karny wypożyczamy tylko na jeden dzień, takie jest zainteresowanie. Przydałoby nam się kodeksów więcej. Może by ktoś chciał je nam podarować? - pan Mateusz, który od roku pracuje w bibliotece aresztu, próbuje upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Trafił do biblioteki, bo ma dobry kontakt z ludźmi i obeznanie w literaturze. - Zawsze dużo czytałem. Odkąd pracuję, mam na to trochę mniej czasu, ale nadal dwie czy trzy książki w tygodniu przeczytam - mówi bibliotekarz.

Więcej... http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,9807248,Co_czytaja_wiezniowie__Uwielbiaja_poezje.html#ixzz1PcWuDPjD

piątek, 17 czerwca 2011

Czesław Śpiewa w Empiku

Kilka filmików z YT

Elo, elo, pięć, dwa, zero :)
Posiedziałam na You Tube i poszperałam, znalazłam kilka filmików z piosenkami w wykonie Czesława. Możliwe, ze większość widzieliście, ale i tak postanowiłam to wszystko zebrać i podać na tacy :)
Są to utwory głównie z koncertów, które nie znajdują się na płytach Czesława i Tesco Value.
A góry przepraszam za beznadziejne jakości, ale to nie moja wina.

Enjoy :)

Serki
Dziewczyny i psy

POLECAM


Jak w niebie
Lola
Hej czy nie wiecie
Dziś do ciebie
Jeszcze pożyjemy
Bal na Gnojnej
Okularnicy
Babę zesłał Bóg
Ocalić od zapomnienia
Makijaż twarzy
Sam na linie
Nothing else
oraz Co mi Panie dasz :)

(oszczędziłam duetu z Wdową i panem Soyką bo to już zdecydowanie znacie)

Alex

Czesław Mozil w barokowym wydaniu

Czesław Mozil w barokowym wydaniu
Cóż, z Ludwikiem XIV Mozil nigdy nam się nie kojarzył. 

Co jednak nie oznacza, że nie podobał nam się we wdzianku zaprezentowanym podczas koncertu Top Trendy, który w weekend odbył się w opanowanym przez gwiazdy Sopocie. 

Czesław Mozil, czyli Czesław Śpiewa od lat robi co może, by zaistnieć w branży. Jednak do niedawna znało go ograniczone (choć niemałe) grono odbiorców. Teraz, gdy dzięki występowi w show X factor Mozil zdobył ogromna popularność, wróżymy jemu i jego płycie sukces na wielką skalę. 

W Sopocie zobaczyliśmy Mozila jakiego nie znaliśmy - w wielkiej peruce, makijażu i barokowym przebraniu. Jednak szybko okazało się, że Czesław przebrany to ten sam Czesław co zawsze - zająkany i uroczo niepotrafiący wypowiedzieć poprawnie wielosylabowych polskich słów. Cóż... wydaje się, że Mozila w jakimkolwiek wydaniu nie da się nie kochać. 

AKw
http://alefaceci.pl/title,Czeslaw-Mozil-w-barokowym-wydaniu,wid,13478383,wiadomosc.html?ticaid=5c801

"Nawet w świecie plasteliny mama zdradza tatusia" (rozmowa z Czesławem Mozilem)



Czesław Mozil nie szczędząc gestów, mimiki i środków werbalnych opowiada o swoim najnowszym wydawnictwie "Pop". Płyta jest na najlepszej drodze, żeby powtórzyć sukces "Debiutu" - wbrew temu co insynuuje muzyk, nie tylko ze względu na zachwycającą oprawę graficzną.


http://muzyka.wp.pl/interviewId,567969,title,Nawet-w-swiecie-plasteliny-mama-zdradza-tatusia-rozmowa-z-Czeslawem-Mozilem,wywiad.html

W trakcie naszego wywiadu artysta udowadnia również, że potrafi z należytą precyzją operować nomenklaturą sportową i poniekąd obnaża swoją sympatię dla programu "Milionerzy". Zresztą, przekonajcie się sami.... 

Czesław Mozil o Feelu, Ich Troje, tandecie i kiczu

Muzyka czy to grupy Feel, czy sporadycznie ognistowłosego Michała Wiśniewskiego poruszyła tłumy. Szczyt kiczu i tandety? Mimo wszystko hity, które na stałe wpisały się do kanonu polskiej muzyki rozrywkowej...
Myślicie, że łatwo jest nagrać radiowy przebój? Jeśli tak, to czy można zrobić to nie ocierając się o tandetę? A może ten kicz jest nam potrzebny? Marta Janik zaciągnęła Czesława Mozila w werbalną wędrówkę po świecie kiczu. Nie uwierzycie, jaki film doprowadza artystę do łez... 

Czesław Mozil o sprzedawaniu duszy

Mozil_Czes?aw


„Z duszy swej, mój Dobrodzieju, nie zrobię nikomu prezentu” – Czesław nie tylko śpiewa. EksMagazynowi opowiada o graniu na śmierć i życie, niezależności, pesudoniszowych artystach i Miłoszu.
EksMagazyn: Czesław Mozil posadzony na fotelu jurora programu X Factor wywołał burzę. Fani piszą: „Czesio, co ty zrobiłeś! Przecież teraz zacznie cię słuchać szara masa, przestaniesz być niszą”…
Czesław Mozil: Słuchają cię ludzie, którzy mają pewne poglądy polityczne, są całkowicie inni, niż ty. Z tym też trzeba się pogodzić. To, czego nienawidzę, to szufladkowanie i hipokryzja. Jestem nieufny, kiedy ktoś określa siebie jako niszowego. Słyszę, jak muzycy mówią w radiu: „Nie spodziewamy się, że nasza płyta trafi do szerokiego grona odbiorców, bo tworzymy muzykę niszową”. Ale ja wiem, że ta sama kapela chciała sprzedać wytwórni swoją muzykę za 100 tys. zł, na dodatek mając darmowe studio. Jeśli wytwórnia ma osiągnąć zwrot tych kosztów, musi sprzedać nie mniej niż 15 tys. płyt. Czy, jak sprzeda się w Polsce 15 tys. płyt, jest się niszą? Nie, to złota płyta! To jest największa hipokryzja.
Dlaczego zgodziłeś się na udział w programie?Skoro mam ochotę, skoro podobała mi się duńska edycja, a w Polsce robi to TVN, a to był dla mnie ważny argument, to czemu nie! Zachowuję swoją niezależność. Kiedyś zaproszono mnie do udziału w show „Kocham Cię, Polsko!”. Zgodziłem się pod warunkiem, że wystąpię tam jako muzyk i nie będę musiał uczestniczyć w grach. Zgodzili się. Dla mnie, jako muzyka, nie ma obciachu wystąpić w takim programie, bo jeśli dzięki temu, do kogoś trafi moja muzyka, to mnie to tylko cieszy. Dostaję maile od ludzi, którzy piszą, że nagle odkryli moje płyty i pytają, dlaczego o mnie wcześniej nie słyszeli. A nie słyszeli, bo radio nie gra piosenek „Czesław śpiewa”.
Nie chcesz docierać ze swoimi piosenkami do bardziej świadomej muzycznie widowni?Nie mam ambicji tworzenia muzyki dla jednej, wybranej grupy odbiorców. Ja się bardzo cieszę, kiedy przychodzi na nasz koncert pani, która ma 60 lat. Czy artysta wolałby tworzyć dla dwóch, czy jednak dla 10 osób? Zostałem zaproszony do projektu związanego z obchodami roku Miłosza i będę tworzyć muzykę do jego tekstów. Co ciekawe, moje mieszkanie w Krakowie znajduje się dokładnie naprzeciwko miejsca, w którym mieszkał przez ostatnie dziesięć lat. Dostałem pięć tomów jego wierszy, bo nie znam Miłosza jako poety, moja mama go czytała, ale ja nie. Kiedy usłyszałem o tym projekcie, zapytałem: „Miłosz jest święty dla wielu ludzi, a ja mam się tym zająć?”. Powiedziałem, że jeśli nie będę mógł zrobić tego tak, jak to czuję, to się tego nie podejmę. Ale jeśli, choć jeden człowiek sięgnie po Miłosza, przez to, że usłyszy moją muzykę, będę szczęśliwy. Czy idąc do opery musimy wszystko rozumieć? Moim zdaniem nie. Czy Miłosz tworzył tylko dla osób, które go rozumieją? Bardzo niewiele osób może powiedzieć, że dogłębnie rozumie jego poezję. Reszta wzięła dla siebie mały wycinek.
Co chcesz osiągnąć w tym programie. Co powiedzieć ludziom na castingach?To, co robią ci młodzi ludzie, nie jest łatwe. Czasem trzeba jednak uświadomić im, zwłaszcza tym, których bezkrytycznie wspiera rodzina, że nie będą żyli ze śpiewu. Nie chodzi o to, żeby ich gasić, ale powiedzieć: „ Nawet jeśli będziesz bardzo mocno pracować, to jest bardzo mała szansa, że nauczysz się utrzymać tonację, w której jest piosenka”. Mam nadzieję, że znajdziemy młodych, zdolnych, ciekawych ludzi. To jest program rozrywkowy, ale też o emocjach. Będziemy obserwować metamorfozy wielu osób. Nie zostaje się gwiazdą tylko dlatego, że ktoś wygrał X Factor, ale można dzięki temu otworzyć pewne drzwi. Takie programy wygenerowały chociażby Anię Dąbrowską i Monikę Brodkę.
źródło: EksMagazyn (fragment materiału pochodzi z III numeru EksMagazynu)

Kayah oceniona przez jury "X Factora"

Kayah oceniona przez jury "X Factora"
ury w składzie: Elżbieta Zapendowska, Kora, Czesław Mozil i Kuba Wojewódzki ostro skrytykowało znaną gwiazdę w programie "Szymon Majewski Show".
http://www.wideoportal.pl/site/items/4963

Robert Patoleta: Konflikt w jury "X Factor"

Robert Patoleta: Konflikt w jury "X Factor"

Dziennikarz pisze na swoim blogu, że w programie niekoniecznie znaleźli się najbardziej utalentowani, ale najbardziej medialni uczestnicy. Zdradza, że w jury atmosfera jest napięta i podaje przykłady przekrętów w innych programach typu show.
Szef Wideoportalu we wpisie „Przekręt show” napisał, że podczas castingów nie zostały wybrane „osoby posiadające talent i ciekawą osobowość lecz te, które są nieskazitelne medialnie”.
Ujawił też, że jurorzy są ze sobą skonfliktowani:
„Kuba Wojewódzki ponoć osiadł na laurach i powtarza swoje błyskotliwe, ale już opatrzone puenty. Czesław Mozil woli romansować z „kruchą blondynką”, o której nagrał skąd inąd świetną piosenkę. Natomiast Maja Sablewska musi się wykazać. To przecież pierwsze tego typu zadanie w jej życiu. Poza tym wierzy w to, że zdoła wyłonić nowe muzyczne pokolenie X, które zawojuje polski rynek. A to odważne zadanie. Szkoda tylko, że jej idealistycznego celu nie podzielają koledzy jurorzy, którzy starają się nie dopuścić jej do głosu. I produkcja, dla której liczy się nie wyłonienie talentów, ale efektownie wyreżyserowany show.”
Podał też przykłady przekrętów i wpadek w tego typu show:
„Podczas castingów (do „X Factor”) odpadł chłopak obdarzony niesamowitym talentem, tylko dlatego że… sepleni.”
„Ponoć Paweł Staliński dostał się do finału „Tańca z gwiazdami”, bo z jednego numeru telefonu głosowała na niego pokaźna grupa spokrewnionych z nim „fanów”.”
Wynika z tego, że zarówno uczestników, jak i widzów takich programów nieźle robią w konia.

czwartek, 16 czerwca 2011

Czesław Mozil w Schow

Nie pytajcie czemu tak pogniecione - nie chcecie wiedzieć jak zdobyłam ten artykuł;D






Czesław w Party zdjęcia


;)
Nie wiem dlaczego zdjęcie nie wgrywa mi się prosto ;D

"X-Factor": Tego nie było w telewizji

Byliśmy wczoraj na nagraniu "X-Factor". Emocje sięgały zenitu. Jury "X-Factor" podzieliło się na dwa obozy. W jednym jest sam Kuba, a w drugim Czesław z Mają. Podczas całego nagrania, Kuba nie zamienił z Mają i Czesławem nawet słowa! Sablewska i Mozil na bieżąco komentowali występy uczestników. Widać było, że świetnie się rozumieją. Maja nawet na 


koniec pocałowała Czesława w policzek.

Nergal lansuje się na "X-Factor"

Przyszedł do programu, żeby wesprzeć swojego przyjaciela Czesława.
Przyszedł do programu, żeby wesprzeć swojego przyjaciela Czesława.
plotek

Post znaleziony przez Aś z zespołu.

3x3: duński weekend według Czesława


Czesław Mozil, juror programu "X Factor", zabrał nas do miasta, w którym spędził większą część życia.

 Czytelnikom "Metra" poleca najlepsze miejsca do klubowej zabawy, na dizajnerskie zakupy i do 

chilloutu. Warto sprawdzić w wakacje

Czesław Mozil oprowadza nas po najlepszych klubach, dobrych sklepach i ciekawych miejscach. Zatem ruszamy!
http://www.emetro.pl/emetro/1,88815,9771579,3x3__dunski_weekend_wedlug_Czeslawa,,ga.html

Tesco Value w Kopenhadze, 11.06.2011

http://tomasz.topa.pl | Nagranie z koncertu zespołu Tesco Value w Kopenhadze, 11.06.2011

CD

CD -
http://mistrzowie.org/283855/CD

środa, 15 czerwca 2011

Zdjęciaaa


https://picasaweb.google.com/102155190803212584852/CzesAwMozil

lemurek TVN24


Życzę wszystkim takiego pogodnego uśmiechu jakie ma to zwierzątko :D .
Ale to nie Lemur to Lori Kukang takie zwierzątko. Mniejsza o to co to za zwierzątko - mam
nadzieje ,że każdy dziś po tym filmiku będzie chodził z uśmiechem na twarzy ;D
I może z słuchawkami w uszach z piosenką Czesława za pewne ;Dhehe

wtorek, 14 czerwca 2011

Moja rozmowa z ,,koleżankami''

Moja koleżanka dziś oglądała Party i patrzy a tam Czesław w kreacji jaką miał na topTrendy jej reakacja (ponieważ go nie lubi): Kasia spójrz Czeslaw pewnie chcesz zobaczyć ,zobacz jak debilnie wygląda ! śmiech....
A ja na to : Moim zdaniem wygląda bardzo fajnie,przynajmniej ma pomysł na siebie nie tak ja większość ,,gwiazd''. Jest oryginalny i przyciąga uwagę skoro właśnie o nim czytasz.
inna dziewczyna : i co ci się w nim niby tak podoba ?z miną typu O_o

Ja: Wszystko (a ,że już nie chciałam się rozgadywać to sobie poszłam, mają na myśli wszystko oczywiście mam na myśli : to jak nam pięknie gra i śpiewa ,jego czapeczki ,jego styl ubierania się,uśmiech ,te miny które często robi.to jak szybko mówi i się plącze i ogólnie - No jak można go nie lubić ,nie rozumiem ?

Fotorelacja

Czesław Śpiewa- koncert w Lizard King Toruń
http://torun.gra.fm/fotorelacje/5566/czeslaw-spiewa-koncert-w-lizard-king-torun

Czesław śpiewa: "Po prostu grać, nie stać".

7. kwietnia miała swoją premierę debiutancka płyta osoby, która zaskoczyła zupełnie polski rynek muzyczny. Czesław Śpiewa, bo o nim mowa, to projekt Czesława Mozila, Duńczyka polskiego pochodzenia, który wraz z grupą przyjaciół stworzył coś, co sam określa mianem kabaretowego punka i "bajek dla dorosłych". Czy jego świat jest
bajkowy i jaki jest sam Czesław?



-Skąd pomysł na pseudonim?
-Tak naprawdę nazywam się Czesław Mozil, ale Gazeta Wyborcza w Krakowie napisała artykuł o moim koncercie tytułując go słowami Śpiewa Czesław. To wydało mi się  takie słodkie, naiwne… tak szczere, że postanowiłem tego użyć.

-Opowiedz, czym był czat Multipoezja.
-Generalnie, jeżdżę po Polsce ostatnie 6 lat. Wcześniej miałem kapelę Tesco Value, z którą nagrałem dwie płyty po angielsku. I tak się złożyło, że graliśmy trzy lata temu koncert w Alchemii Krakowskiej, gdzie przez przypadek pojawił się Michał Zabłocki i powiedział, że ma kilka tekstów i czy chciałbym może na nie popatrzeć. Ja wtedy w ogóle nie wiedziałem, kim jest Michał i że jest poetą… a ten projekt Multipoezja to takie spotkania co drugi czwartek w Internecie. Ludzie tam wchodzą i piszą razem z Michałem wiersz w godzinę. W ten sposób powstało mnóstwo niesamowitych tekstów! To są takie bajki, a moja muzyka jest taka naiwna i szczera, dlatego bardzo pasują do siebie, a ja znajduję w nich swoją prawdę. Jak śpiewamuciekła ładna babeczka z dość wesołego miasteczka to wtedy mi się ogromny film włącza… Jak ludzie te teksty odbiorą  to już inna sprawa, ale one pasują niesamowicie do tych piosenek maluteńkich! Powiem Ci, że miałem taki mały kryzys muzyczny trzy lata temu. Kupiłem bar w Kopenhadze, odłożyłem to wszystko na półkę, ale na szczęście zacząłem z powrotem powoli bawić się tymi rzeczami i tak powstała ta płyta.

-Brałeś jakieś lekcje śpiewu w swoim życiu?
-Nie, nie! Absolutnie! Nie ma mowy! Próbowałem, ale ja potrafię tylko tak, jak śpiewam np. na płycie. Inaczej nie będzie. Ja się nie nadaję do chóru: śpiewałem kiedyś w chórze kościelnym, to mnie wywalili po roku, bo fałszowałem. Po prostu masakra.

-Jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką?
-Przyznam, że w domu nie było dużo muzyki. Wychowałem się w typowym getcie w Kopenhadze i tam to jest po prostu hobby. Każdy chłopak sobie czegoś szuka, jeden pokopie piłkę, inny rapuje, zapisują się na grę na instrumentach, głównie pianino. A ja zapisałem się na akordeon, powiedziałem Mamusiu, chciałbym chodzić na akordeon i tak już zostało. Potem była to taka ucieczka od tego getta, od problemów na podwórku… w końcu zaczynasz się z tym identyfikować. Stajesz się akordeonistą, chcesz grać muzykę i to jest naturalny proces. A mi się zawsze od małego chciało śpiewać piosenki. Jak miałem dziesięć lat, to miałem taką jazdę, że brałem książkę telefoniczną i dzwoniłem do ludzi na przypadkowe numery. Ktoś odbierał i mówił Halo?, a ja wtedy kładłem słuchawkę i grałem piosenkę. Mogłem tak grać całe dnie. Wtedy przychodziły ogromne rachunki za telefon.

-Jak nazwałbyś rodzaj muzyki, który wykonujesz?
-Kabaretowy punk? Czy może… bajki dla dorosłych.

-Bardziej się czujesz Duńczykiem czy Polakiem?
-Wiesz, oczywiście, że zawsze byłem Polakiem. Ja jestem w bardzo dużej części zduńczony, ale koledzy zawsze mówią: Czesław, ty i tak skończysz z Polką, będziesz wracał do Polski (śmiech). Bardziej się czuję Polakiem, mam ten sentyment. Wczoraj byłem w Kwidzynie. Nigdy bym tam nie był, gdyby nie to, że przez pół godziny grałem tam ludziom piosenki. Niesamowite

-Do kogo skierowana jest Twoja płyta?
-To jest trudne pytanie, bo nie określam tego, ale przyznam, że dostaję superlisty zarówno od szesnastolatek, jak i mężczyzn ok. 50-tki. Metalowcy przychodzą na koncerty i mówią: Czesław, my słuchamy mocnego metalu, ale znajdujemy w tym (muzyce Czesława w sensie) ten twój podtekst! i to jest hardcore. Ja sądzę, że to w ogóle niesamowity cios: że gra się na gitarce i śpiewa o żabce, a pod spodem to święta prawda. To jest dopiero ekspresja!

-Jest jakaś kreacja aktorska w tym, co robisz? Gdybyś po prostu siedział i mamrotał coś o żabie, prawdopodobnie nie miałoby to większego sensu. Tymczasem ty nadajesz jej dramaturgię.
-Nie myślę o tym i naprawdę nie lubię określenia piosenka aktorska czy piosenka poetycka. Nie to, że nie szanuję tej sceny, bo szanuję. Ale nie chcę być w ogóle częścią piosenki aktorskiej, bo co? Ja wchodzę na scenę i gram? Nie, nie gram.

-Ale śpiewasz poezję.
Tak, tak, jak najbardziej. Tylko, że dla mnie to jest życie albo śmierć przy tej żabie. To świadczy o tym, że tak naprawdę poruszam ważny temat. Mam swoją prawdę w tej piosence, a że to wychodzi ekspresyjnie, to tak już jest. Dużo ludzi mówi: za dużo ekspresji i wkurwia mnie to, bo ja nie będę tego zmieniał. Tak jest i będzie, bo się dobrze z tym czuję.

-Nie obawiasz się porównań?
-Niech ludzie mówią, co chcą, a ja i tak będę robił swoje. Zawsze jest jakaś inspiracja, świadoma czy nieświadoma… dlatego wiesz, mogą mnie z Dodą czy z Marylą Rodowicz porównywać i też będzie ok.
Marta Szymanek